Zrobiłam chłopakom ciastoline .
Na razie wtylko w dwóch kolorach : czerwień i zieleń.
Łatwo się robi a zabawa jest super.
Będzie nam służyła długo (wcale nie wysycha a siedzi już w worku 4 dni)
Musze dorobić innych kolorów i kupić jakieś akcesoria .
Posłużyliśmy się : foremkami do ciastek, wałkiem, ołówkiem i kapslem :)
Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans
piątek, 11 maja 2012
wtorek, 8 maja 2012
piątek, 4 maja 2012
Historia pewnej ucieczki
Była sobie środa, dzień słoneczny więc Pako siedział na zewnątrz.
Długo go słychać nie było więc wyjrzałam za nim i psa nie ma.
Blokada przyjścia wywrócona, ani śladu Paka.
Zebrałam szybko Tomka i wyruszyliśmy na poszukiwania.
Wojtek zaalarmowany- zwolnił sie nawet z pracy :)
Nie będę pisała ile było łez.
Wyruszyłam w stronę którą powinien znać, do pobliskiego parku.
Po drodze spotkałam listonosza i on skierował mnie w inną stronę.
Kierunek był na szkołe Adriana więc tam poszłam.
Krązyłam po osiedlu bez skutku.
Wreszcie pan powiedział że w sklepie (na tej samej ulicy , 5 domów od nas) był pies.
No to ja długa do tego sklepu.Miłę panie powiedziały że pies był , że go przygarnęły bo się kręcił tu w pobliżu.
No jak miał się nie kręcić jak był już pod samym domem.
Zabrały go do środka i zadzwoniły do weterynarza i on go zabrał do lecznicy i miał go jakąś godzinę trzymać.
Pani była bardzo miła, zadzwoniła do tej lecznicy by zapytać o niego.
Niestety pan nie odczekał godziny tylko sprawdził czy pies ma chipa.
Nie miał więc zadzwonił do schroniska :( i go zabrali.
Historia skończyła się dobrze, Wojtek pojechał po niego ( schronisko na końcu świata, tylko skały, łąki i barany wokół ), wykupiliśmy go ze schroniska i nawet bramka nowa "się zrobiła" :)
Mam nadzieję że to pierwszy i ostatni taki wybryk.
Długo go słychać nie było więc wyjrzałam za nim i psa nie ma.
Blokada przyjścia wywrócona, ani śladu Paka.
Zebrałam szybko Tomka i wyruszyliśmy na poszukiwania.
Wojtek zaalarmowany- zwolnił sie nawet z pracy :)
Nie będę pisała ile było łez.
Wyruszyłam w stronę którą powinien znać, do pobliskiego parku.
Po drodze spotkałam listonosza i on skierował mnie w inną stronę.
Kierunek był na szkołe Adriana więc tam poszłam.
Krązyłam po osiedlu bez skutku.
Wreszcie pan powiedział że w sklepie (na tej samej ulicy , 5 domów od nas) był pies.
No to ja długa do tego sklepu.Miłę panie powiedziały że pies był , że go przygarnęły bo się kręcił tu w pobliżu.
No jak miał się nie kręcić jak był już pod samym domem.
Zabrały go do środka i zadzwoniły do weterynarza i on go zabrał do lecznicy i miał go jakąś godzinę trzymać.
Pani była bardzo miła, zadzwoniła do tej lecznicy by zapytać o niego.
Niestety pan nie odczekał godziny tylko sprawdził czy pies ma chipa.
Nie miał więc zadzwonił do schroniska :( i go zabrali.
Historia skończyła się dobrze, Wojtek pojechał po niego ( schronisko na końcu świata, tylko skały, łąki i barany wokół ), wykupiliśmy go ze schroniska i nawet bramka nowa "się zrobiła" :)
Mam nadzieję że to pierwszy i ostatni taki wybryk.
czwartek, 26 kwietnia 2012
Wizyta królewej Elżbiety II
Z okazji 50 lecia panowania Królowa postanowiła odwiedzić całe swoje królestwo.
Mieliśmy to szczęście że z Walii wybrała właśnie nasze miasto.
Więc dziś pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, wyruszyliśmy na jej spotkanie.
Wizyta była krótka.
Jak to królowa, miała lądować około 13.15, wylądowała po 14.
Przejazd wśród poddanych, krótka wizyta w tutejszym zamku, 10 minut na zewnątrz (grała orkiestra), wsiadła do samochodu i odjechałą.
Ot cała wizyta.
Jaka by nie była krótka to jednak przeżycie.
Już raczej nie będę miała możliwości zobaczyć na żywo Queen.
Czekamy
Nadlatuje
Odjeżdża
Mieliśmy to szczęście że z Walii wybrała właśnie nasze miasto.
Więc dziś pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, wyruszyliśmy na jej spotkanie.
Wizyta była krótka.
Jak to królowa, miała lądować około 13.15, wylądowała po 14.
Przejazd wśród poddanych, krótka wizyta w tutejszym zamku, 10 minut na zewnątrz (grała orkiestra), wsiadła do samochodu i odjechałą.
Ot cała wizyta.
Jaka by nie była krótka to jednak przeżycie.
Już raczej nie będę miała możliwości zobaczyć na żywo Queen.
Czekamy
Nadlatuje
JEST!
czwartek, 19 kwietnia 2012
wtorek, 17 kwietnia 2012
Aktywnie
Odkąd pogoda w miarę dopisuje a w domu jest pies :), dużo czasu spedzamy w pobliskim parku.
Biegamy
Jeździmy na hulajnodze, samochodem, wygłupiamy się.
Po co chodzic jak można jeździć :)
Gimnastyka
Subskrybuj:
Posty (Atom)

