Mieliśmy to szczęście że z Walii wybrała właśnie nasze miasto.
Więc dziś pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, wyruszyliśmy na jej spotkanie.
Wizyta była krótka.
Jak to królowa, miała lądować około 13.15, wylądowała po 14.
Przejazd wśród poddanych, krótka wizyta w tutejszym zamku, 10 minut na zewnątrz (grała orkiestra), wsiadła do samochodu i odjechałą.
Ot cała wizyta.
Jaka by nie była krótka to jednak przeżycie.
Już raczej nie będę miała możliwości zobaczyć na żywo Queen.
Czekamy
Nadlatuje
JEST!


WOW!!!!!!
OdpowiedzUsuńSuper!!!!!
ps. brak mi słów żeby napisać coś mądrzejszego ;P
Ale fajnie :)
OdpowiedzUsuńNo nie ukrywam zazdroszczę ;)