Niestety nie było na wakacjach tylko kolorowo.
Od dłuższego czasu mieliśmy problem ze skórą Tomaszka.
Tutejsi (Walia) lekarze nic sobie z tego nie robili, kazali smarować wazeliną i będzie dobrze.
Wiedziałam że dobrze nie jest bo on regularnie miał wysypką.
Przez ostatnie 3 miesiące poprzedzające urlop był stale w chrostach tylko w różnym nasilenia.
Raz tylko na brzuszku, czasem na nogach ale były też dni że był zsypany od stóp do głów.
W Polsce udaliśmy się do alergologa i zaczęła się seria badań i testów.
Nie będę nawet pisał ile to kosztowało bo wszystko robiliśmy prywatnie . Zdrowie najważniejsze.
Wyniki były następujące.
Alergia wziewna na trawy, brzozę, kurz, roztocza. Dwa ostatnie w stopniu silnym.
Alergia na jajko kurze :0 Niespodziewałam się tego a on jajka jadł jak odkurzacz.
Alergia na nikiel i to nie tylko ten kontakt z nim ale przedewszystkim nikiel w pokarmach.
Musieliśmy zrezygnować z masy produktów. Nie wiedziałam nawet w jak wielu produktach on się znajduje a na opakowaniach nie ma najmniejszej wzmianki o tym.
Dodatkowo wyszła lekka alergia na sierść. Po konsultacji z panią alergolog doszliśmy do wniosku że nie ma co narażać Tomka na kontakt z tym alergenem na dłuższą metę i.... pozbyliśmy się Paka.
Przykro bardzo ale co zrobić.
Był to pies duży, rodzinny więc cały czas kręcił się po domu.
Zdrowie ważniejsze.
Pociesza mnie tylko fakt że trafił w bardzo dobre ręce i teraz ma kompana do zabaw ( 7 letniego Labradora ).
Tomek jest na lekach.
Dostał 3 miesięczną kurację preparatem LATOPIC.
Dodatkowo tabletki na astmę oskrzelową ( pani alergolog niespodobały się szmery w oskrzelach).
Zaleconą kąpiel w emolatach no i przedewszystkim unikać tego co uczula.
Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O kurcze :((((( Biedny Tomuś :(( I Pako, nawet go nie poznaliśmy :(((
OdpowiedzUsuńAle jak piszesz, zdrowie najważniejsze, mam nadzieję, że teraz już bedzie lepiej, no i że mu przejdzie jak zacznie dorastać (tak się czasem zdarza) i w przyszłości będzie mógł mieć pieska :)
kochana trzymajcie się a będzie dobrze nauczycie się z tym żyć i wszystko wróci do normy ;)
OdpowiedzUsuńJejku :(((
OdpowiedzUsuń