Początek był ciężki.
Od samego rana praca w domu, pakowanie itd by o 12 być na sali.
Oczywiście nie wyszło nam 12.15 byłam ja sama z masą toreb, pakunków i klomotów.
Po chwili dojechała reszta ekipy(czyt. Wojtek z chłopakami).
Pierwsi goście zastali nas w totalnym nieładzie. Jedna godzina na ogarnięcie wszystkiego to zdecydowanie za mało.
Zamiast świętować to dmuchali balony i wieszali dekoracje :p
Ale to taki mały szczególik tytułem wstępu :)
Goście przybyli, zabawa się rozpoczęła. Trochę mi smutno było bo z klasy Adriana oprócz jego przyjaciela i polskiego kolegi nikt nie przyszedł.
Nie liczyłam na tłumy ale chociaż 2-3 osoby mogły dołączyć.
Ale nie będe się smucić, ich starata :)
Dzieci było pod dostatniem :)
Oprócz rodziny, było jeszcze kilkoro dzieci znajomych, 5 dzieci polskich ze szkoły Adriana, 2walijskich dzieci mieszkających niedaleko nas.
W sumie 18ścioro w wieku od 4,5 m do 8 lat :)
Nie będę przynudzać , myśle że zdjęcia same przekażą atmosferę panującą :)
Szaleństwo na dmuchanym zamku
Tort
cdn :)
Wow :) musiało byc super!!
OdpowiedzUsuń