Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.


Diane Loomans

środa, 4 stycznia 2012

Perypetie szkolne -rozdział drugi

Poranek powitał nas marudzeniem że on się nie wyspał.
Później poszło gładko.
Były rozmowy że on dziś płakał nie będzie, że będzie sie fajnie bawił.

Moje marzenia rozmyły się z chwilą przekroczenia progu szkoły.
Uwiesił mi się na szyi i powiedział że nigdy w życiu tu nie zostanie, że idzie do domu.
Pani oderwała go odemnie płaczącego i wygnała do domu.
Posłusznie wyszłam , stanęłam za rogiem i w oku zakręciła się łza.

Nie wytrzymałam wróciłam pod drzwi i obserwowałam z ukrycia.

Był płacz ale o 70% mniejszy niz wczoraj.
Siedział na kolanach najmłodszej z opiekunek.

Zaczyna mnie to niepokoić, ładna jest , młodziutka i wczoraj też ona go uspokoiła- czyżbym musiała zacząć zbierać pieniądze  ;p

Płaczu było z 10 minut i poszedł z nią się czymś bawić.
Może to będzie na tyle płaczu w jego wydaniu na dziś.
Nie wiem i się nie dowiem.
Uciekłam stamtąd jak najszybciej- zapisując w głowie obraz bawiącego się Adriana.

 Nie odchodzcie, to jeszcze nie koniec.

Poszłam do domu i żeby równowaga w naturze była pobeczałam się ja.
No kurde smutno mi.
To mój maleńki, wychuchany, wydmuchany synek.
Ledwo to od ziemi odrosło a już do szkoły poszło.
To nie jest czas na obowiązkowe szkoły, przedszkola czy jak by to nie nazwał.

1 komentarz:

  1. Kochana, coś mi sie zdaje, że bardziej ty to przeżywasz niż on :)
    To zupełnie normalne, ja też wyryczałam swoje jak posłałam moje maluszki do szkoły, ciężko było, ale dzieci szybko sie przyzywczaiły, polubiły szkołe!
    Adrianek tez polubi (zwłaszcza swoją panią ;))więc nie martw sie, nie jest za maly, jest akurat, żeby poznac nowych kolegów (i koleżanki ;> )
    Będzie dobrze!!!! :)))
    Bądź tak dzielna jak On jest!!

    OdpowiedzUsuń