Wiadro słodyczy czekało w gotowości.
Dzieci pukały i zostawały obdarowane z rąk Adriana.
Baliśmy się psikusa;p
Po którymś tam razie z kolei mr. Szczypiorek zapytał czemu on nie zbiera cukierków.
Mi dużo nie trzeba:)
W domu był strój zakupiony kiedyś tam w Charityshopie.
Kupiłam bo mi się spodobał i dobrze bo teraz się przydał.
Po 5 minutach byliśmy gotowi do drogi :)
Może nie wyglądał idealnie ale co tam.
W przyszłym roku przygotujemy sie lepiej i wyruszymy wcześniej :)
Rewelacyjny strój :))
OdpowiedzUsuńCudny mały pajączek :D
OdpowiedzUsuń